“… FOR PHOTOGRAPHERS” – fajny podręcznik.

By MA / December, 8, 2008 / 16 comments

Książkę tę dorwałem na PHOTOKINIE. Już krótkie przejrzenie wystarczyło, żebym podjął decyzję o zakupie. Publikacja – jak na swoją objętość i charakter nie jest tania – 35 euro, ale im więcej czasu z nią spędzam – tym bardziej widzę, że nie było warto oszczędzać. Autor  wprowadza nas w tajniki całego systemu – nie tylko operacyjnego (zgodnie z tytułem, OS X) ale też w specyfikę Apple. Od ogółu do szczegółu. W książce tej znaleźć można informacje na temat struktury OS X, ułatwień w pracy, automatyzacji, aplikacji na “maczki”, zarządzania kolorem, pamięcią, sieciowaniem, słowem wszystkiego co może okazać się potrzebne. Lektura zdecydowanie na lata, taka, którą warto przerobić w całości, wracać do ważniejszych dla nas fragmentów i mieć ją stale pod ręką. Nie wiem, czy Leszek też już ma tę książkę, jeszcze nie zdążyłem się z nim podzielić tym “odkryciem”, ale jestem przekonany, że nawet “stary wyjadacz” – Szurkowski, znajdzie tam dużo dla siebie. A co dopiero taki jabłczany leszcz z ledwie kilkuletnim stażem, jak ja…
Zdecydowanie polecam!

 

Rod Wynne – Powell
Mac OS X FOR PHOTOGRAPHERS
Focal Press
315 stron
1st Edition 2008
ISBN: 978-0-24-052027-8
 

tutaj znajdziesz kilka linków, pod którymi można zamówić książkę:     1   2   3   4

16 Responses to “… FOR PHOTOGRAPHERS” – fajny podręcznik.

  • Flawiusz

    Przez parę ładnych lat, dzień po dniu pracowałem w firmie gdzie projekty powstawały na Mackach i jakoś nie przekonały mnie że warto kupić taki komputer do własnego użytku. Tak, wiem, że niby optymalna konfiguracja, że niby wyświetlanie kolorów i inne bla, bla, bla, ale jakoś wolę klasycznego PCta. Pamiętam starsze Mackowe systemy które faktycznie były niezawodne i wyraźnie stabilniejsze niż ówczesne systemy na PC. Apple miało przewagę dawno temu i nie umiało jej wykorzystać, pewnie ze względu na zbyt wysoką cenę swoich produktów, a obecnie, choć są bardziej przystępni cenowo nie oferują niczego co skłoniło by mnie do zakupu. Czyli kniga nie dla mjenia :)

  • Marek Arcimowicz

    Wiesz, z komputerem jest jak z kobietą. Żyć bez – bardzo trudno.
    Nie ma też takich, bez wad.
    A jak już musisz się męczyć, to lepiej z ładniejszą niż z brzydszą!
    ;)

  • Sebastian Romankiewicz

    Ciągle ma przewage! :) Tutaj można się spierać tak samo jak przy porównaniu volvo v70 z passatem (combi), niby obydwa samochody mają silniki VW a jednak volwiaka się lepiej prowadzi ;) i to bezspornie:)
    Tak samo z Mac vs PC. Mac przy konfiguracji 2.2Mhz proc + 4GB RAM otwiera skan TIF (500Mb) i można pracowac. Vista mając podobną moc do dyspozycji odmawia wspólpracy:)
    A książka naprawde świetna!

  • Flawiusz

    EEEEEtam… A kto mówi o Windows Vista? Microsoft sam (półgębkiem) przyznaje że Vista nie bardzo się udała i zapowiedział nowy system jednocześnie utrzymując w sprzedaży XP. Ja niejednokrotnie pracuję na plikach o wielkości około 1,5 GB z kilkoma otwartymi aplikacjami, międzyczasie grzebiąc w necie (np. teraz) i mój PC jakoś daje radę. A co do samochodów to zamieniłem duże Audi C4 na małego pierdziocha i okazało się że po mieście poruszam się 1,5x szybciej, mam 3x więcej miejsc do parkowania i nie sądzę by Volvo V70 przebiło pod tym względem mojego liliputa bez względu na to jak się prowadzi, jaki ma silnik, o cenie nie wspominając. Zdaję sobie sprawę z zalet Macków, ale według mojej subiektywnej oceny nie oferują one niczego co by mnie skłoniło do przesiadki. Za największą zaletę makowych systemów można uznać rozwiązanie problemu rejestrów (a właściwie brak rejestrów). Podkreślam jednak raz jeszcze że Przewaga Macków była wyraźna w czasach gdy na PC był MS DOS i pierwsze Windowsy, obecnie dowodzenie wyższości jednego nad drugim nie ma większego sensu.
    Jak zauważył Marek, w grę wchodzą wyłącznie indywidualne preferencje.

  • Sebastian Romankiewicz

    Tyle że ja nie chciałbym jednego dnia pokonać 600km tym “pierdziochem” po czym zasiąść do pracy nad slajdami, a zdażało mi się tak i to parę razy. Po mieśćie to śmigam ROWEREM! A czym naprawde Apple wygrywa to system, który z pokolenia na pokolenie jest poprostu lepszy. Ci którzy kupują wyroby “Gejjtsa” przyzwyczaili sie już do ułomność tego wykradzionego z jabłuszka systemu a właściwie nie przyzwyczaili a odrazu zaakceptowali jego niedoskonałość. I ja się nie dziwię że “windy” są zawsze niedorobione bo jak wykradziona cześć projektu ma być doskonała skoro złodziej ma “łeb” do marketingu a nie do architektury komputerów i nie potrafi tego ani rozwinąc poprawnie ani udoskonalic? Nie chcę wiedziec jakie wymagania bedzie miał nowy system Williama B. G. -kiedy Leopara da sie postawić na malutkim Asusie EEE!!!
    Racja jest taka, jeśli ktoś ma czas, nerwy, czas, nerwy, czas, nerwy, i do tego jest jeszcze człowiekiem spokojnym nie śpieszącym się nidzie i z niczym to PC jest dla niego jak najbardziej polecany. Ja niestety nie jestem (juz) :)

  • Marek Arcimowicz

    System sterowany “oknami” wymyślił zdaje sie Xerox, a Gates i Apple go na swój sposób podkradli.
    Z resztą się zgadzam. Miasto nie jest dla samochodów (tak twierdzą planiści). Wynocha na rower, do metra, tramwaju, etc.!
    A w trasie zawsze lepiej wygodniejszy, bezpieczniejszy i bardziej niezawodny (Seba, wiesz o czym piszę! ;)

  • Flawiusz

    Jasne, posadzę na ten rower żonę z dzieckiem i przywiozę zakupy z marketu… w grudniu… Autobusem też można, w smrodzie, z torbami pełnymi zakupów, nudzącym się dzieckiem i z przesiadką w paskudny grudniowy dzień. No, oczywiście są też taksówki, duże wygodne… tyle że w środku siedzi taksówkarz któremu trzeba zapłacić ekstra za to że połowę czasu podróży stał w korku. Jasne że w trasę lepszy większy, wygodniejszy… ale ja w trasę nie jeżdżę, no najwyżej 5x w roku, dla tego pozbyłem się wielkiego Audi… a rower i tak kupię… córce jak podrośnie :) No sobie też kupię…

  • Marek Arcimowicz

    Nie Flawiuszu, nie cały czas metrem/rowerem/autobusem. I wiem, ze polskie srodki komunikacji publicznej to dramat. Ale wlasnie dlatego warto naciskac, zmieniac mentalnosc. Miasta nie sa dla samochodow, raczej nigdy tego nie rozwiazemy, bo czasem natezenie ruchu bedzie za duze, a powierzchni na dojazd/drogi w dobrze urzadzonym miescie – zawsze bedzie za malo… Rozumiem Cie pod tym wzgledem – tez nie przepadam za zakupami bez samochodu. Wielu spraw po prostu nie da sie zalatwic, albo jest skrajnie niewygodnie.

  • Flawiusz

    Trafnie to ująłeś, “w dobrze ułożonym mieście”, czyli praktycznie w żadnym z polskich miast. Taka aglomeracja jak Śląsk czy Trójmiasto powinny mieć metro, ale skąd ono ma się tam wziąć skoro nawet w Stolicy wygląda to kiepskawo. Z jednej strony brak pieniędzy, a z drugiej (i to może gorsze) stare przyzwyczajenia i mentalność. Myślę że cały świat potrzebuje jakiejś rewolucji w miejskiej komunikacji i nie chodzi tylko o ekologiczny napęd dla autobusów. Niestety nie mam złudzeń że w ciągu następnych 5 lat albo co gorsza 10 lat nadal będę wolał jechać do centrum miasta własnym samochodem niż autobusem… albo faktycznie pomyślę o częstszym używaniu roweru…

  • surzyn

    Pracuje na makach z malymi przerwami od 1999 roku. Najpierw nie bylem przekonany do nich i raczej staralem sie pracowac na pecku i mocno go bronilem. Ale w 92 trafilem do duzej sieciowej agencji i tam sie po prostu nie dalo inaczej jak na Maku. Aktualnie uwazam ze jednak jest to pewien standard i w moich oczach traci kazda agencja w ktorej widze peceta na biurku kreatywnego (no chyba ze jest to copywriter) . Mialem w zyciu niejednego peceta i nie da sie po prostu nie zauwazyc roznicy na plus po przejsciu na Maka. To dalo sie zauwazyc juz dawno temu kiedy mialem zielonego G3 i to widac teraz. Szczerze mowiac nie pamietam kiedy (i czy w ogole) kiedys Mac Os mi zrobil Bęc. Kiedys bronilem pecetów ale aktualnie pecety to moje najgorsze wspomnienia i ponure doświadczenia z przegraną walką z nimi.

  • Flawiusz

    Piotrze, a czy Corel też przestał Ci się podobać? Nie pamiętam byś bronił PCtów, ale pamiętam że za Corela byłeś w stanie prawie oddać życie :). Ja i tak mam swoje zdanie i nie czuję by się teraz miało zmienić.

  • Surzyn

    A co ma korel wspolnego z tematem? Uzywaj sobie czego chcesz i daj zyc innym. Jak to zrobic? Prosty przyklad: pije cole, nie lubie pepsi. Jak widze artykul o tym ze pepsi jest lepsza od coli to go nie czytam bo mnie to… no wlasnie a tym bardziej nie laduje sie tam z komentarzem “a jednak misie wydaje ze cola jest lepsza” bo to nic nie wnosi, nikogo nie przekonam a jak mam prostacka potrzebe poklocenia sie to dzwonie do biura obslugi orange i atakuje konsultantow. Trzeba Flawiuszu oszczednie pisac na forach. Ludzie pisza miliardy bzdzidel, produkuja sie bezsensownie a informatycy musza stawiac tysiace nowych serwerow, te serwery pobieraja megawaty pradu i efekt cieplarniany gotowy. pzdr

  • Marek Arcimowicz

    :))))))))))))))))))))

    Ostatnio, jak bylo trzesienie ziemi na polnocy Polandowa (Surzyn, nie ucierpiales jak Wam tylki wytrzeslo?) – tez stwierdzilem, ze to na pewno od zbyt duzej ilosci samochodow i pociagow! Dlatego wszystko trzeba zlikwidowac!
    “Nie bedzie koltunstwa, nie bedzie talatajstwa, nie bedzie niczego!” (cyt. Konon’2007)

  • Flawiusz

    Przepraszam (przywitanie)
    Piotrze, niezły jesteś, tyle napisać i nie odpowiedzieć na (chyba proste) pytanie! Nic dziwnego że politycy zatrudniają fachowców ds. wizerunku i to najchętniej takich którzy mają doświadczenie w kreacji reklam :))))) A przez telefon kłócić się nie lubię bo nie przepadam jak mi coś do jednego ucha trzeszczy. A pytanie o Corela w kontekście Macintosha ma chyba jednak bardzo wiele do tego tematu, szkoda że nie byłeś w stanie na nie odpowiedzieć. Co do serwerów, to wolę myśleć że przyczyniam się do wzrostu wydajności sprzętu który musi pomieścić moje “bzdety”, a efektem cieplarnianym zajmują się specjaliści od odnawialnych źródeł energii. Czyli szklanka Coli do połowy pusta, albo szklanka Pepsi do połowy pełna… czy jakoś tam…

    I dla jasności, nigdzie nie stwierdziłem że jedno (PC) jest lepsze od drugiego (MAC). Wcale nie o wyższość tu idzie. Jeśli z taką samą uwagą czytasz artykuły o tym że Pepsi jest lepsza od Coli, to nie możesz być pewny że w artykule nie chodziło o coś odwrotnego… pozdro :)

    Przepraszam (pożegnanie)

  • surzyn

    Przepraszam, ze nie odpowiedzialem wprost. Informuje zatem ze na power pc G3 i G4 mialem starego korela w wersji na maka. Od dawna go nie mam, ale w ilustratorze do tej pory nie lubie pracowac. Jestem za to fanem indizajna i fotoszopa i w zasadzie poza te programy nie wychodze jesli nie musze. Gdyby sie dalo komputera w ogole uniknac to pewnie bym unikal. Kreatywnemu potrzebna jest glowa, ołówek i odporna tylna czesc ciala do dlugiego procesu wymyslania. Zazdroszcze kreatywnym z amerykanskich starych filmow. Mieli na biurku notes, ołówek i popielniczkę. Teraz mają maka i open spejsa.

    Ale wracajac do tematu: jak sam stwierdziłeś dla ciebie cena komputera gra główną rolę – cytując klasyka “jeśli nie widać różnicy to po co przepłacać?”. Ja natomiast widzę różnicę – w prostocie obsługi. I dlatego nie używam Dosi tylko akurat Domestosa. Może droższy ale dla mnie akurat mój warsztat pracy to rzecz na którą jestem w stanie wyłożyć każdą kwotę byle mieć spokój i żeby toto działało. Nie chcę wiedzieć co to są serwispaki i dlaczego muszę je instalować i coś z nimi robić i mam nadzieję że nigdy się nie dowiem. Natomiast w zyciu bym ci nie dogryzal z powodu twojego przywiazania do peceta tak jak ty mi moja zamierzchłą słabość do korela.

    W ogole te swiete wojny sprzetowe przypomnialy mi anegdotę o moim profesorze od rysunku Ludomirze Słupeczańskim. Na plenerze w Kazimierzu studentka skarżyła się że nie idzie jej rysunek poniewaz ma kiepskie akwarele. Słupeczański na to szepnął starszemu studentowi coś na ucho i ten wrócił po chwili niosąc krowi placek i patyk. Nastepnie tym patykiem maczanym w klocku Słup wykonał zjawiskową panoramę kazimierza. Po czym powiedział: “proszę Pani nie liczy się czym tylko jak”.

    Przepraszam w zgodzie z nową świecką tradycją.

  • Flawiusz

    Przepraszam.
    I przepraszam Piotrze że w ferworze walki międzysystemowej dogryzłem Ci (bo faktycznie tak trochę było).
    A teraz serio. Wtedy, w Ogrodzieńcu dałeś mi do myślenia z tym Corelem. Sprawdziłem wówczas najnowszą wersję (dość szczegółowo) i niestety zupełnie mnie to nie przekonało. Byłem jednak mocno zaskoczony, bo wcale nie duża firma w której wówczas pracowałem działała głównie na Mackach i Adobe, a Ty nakreśliłeś mi obraz wielkiej sieciowej agencji działającej w Corelu (pewnie mocno na wyrost, ale wówczas tego nie wiedziałem). Nie bardzo mogłem to przetrawić, ale cieszę się że w sumie sprawy wyglądają tak jak mi się wydawało że powinno być :)))
    W sprawie PC to drażnią mnie mocno przekolorowane mity i opinie (zazwyczaj przesadnie negatywne) na temat tego sprzętu i tyle. Np “serwispaki” same się ładują do systemu przez internet i nie trzeba się nad tym zastanawiać. Nie idzie też o to że bronię PC dla tego że akurat na nich pracuję, ale po prostu nie lubię gdy wiesza się psy (w zbyt dużej ilości) na jednej rzeczy bo akurat ktoś z różnych powodów podjarał się czymś innym. W sumie to idzie mi o utrzymanie (na ile to możliwe) obiektywnej równowagi.
    Anegdota z krowim plackiem fajna, a podobnych jest bardzo dużo i opowiadają chyba o każdym aspekcie ludzkiej działalności. Najważniejsze jednak że te opowieści (im prawdziwsze tym lepiej) budują w ludziach optymizm.
    Pozdrawiam. Miło jest zamienić parę słów po tylu latach :)
    Przepraszam :)

Leave a Reply

Post Comment

Images is enhanced with WordPress Lightbox JS by Zeo