Kalendarz 2008

By MA / październik, 16, 2008 / 11 comments

Niedawno zakończono ekspozycję wystawy pokonkursowej na Fotograficzny Kalendarz Roku 2008 GOLDEN PRISMA we Włoszech, przy okazji targów wydawniczych w Wenecji. Nasza produkcja (design by Piotr Surzyn, skład, korekty – Sławek Łukuć, moje fotografie) – dostała się do ścisłego finału 15 wybranych z kalendarzy nadesłanych z całego świata i dołączyła do wystawianych prac.

 

Prace nad nowym kalendarzem trwają, z racji pobytu w Nepalu mam ograniczone możliwości na mobilizację grafików (Sławek, rusz z kopyta!!!!!!). Chcielibyśmy zrobić coś jeszcze ciekawszego – rok temu kalendarz DOOKOŁA ANNAPURNY – NAJPIĘKNIEJSZY TREKKING ŚWIATA – wydany w dużym formacie 40×60 cm, na papierze kredowym 250g/m2, selektywnie lakierowanym, 12 stron plus okładka – wysoko ulokował naszą poprzeczkę. Kalendarz przeznaczony był do wewnętrznej dystrybucji zaprzyjaźnionych firm – LOWEPRO, PELI, MERRELL, PROLAB, POZNAJ ŚWIAT.

Niestety z powodu prowadzonych warsztatów nie miałem możliwości wybrania się do Włoch na wystawę – informacja nieco mnie zaskoczyła. Organizatorzy byli jednak tak mili, że podesłali kilka fotografii z wystawy pokonkursowej.

11 Responses to Kalendarz 2008

  • Michał Sośnicki

    Marku GRATULUJĘ Wam serdecznie!!!:) Czy będzie można nabyć gdzieś powyższy kalendarz?

  • Michał Mrozek

    Gratulacje!, wisi sobie taki jeden u nas w biurze, w najbardziej reprezentatywnym miejscu ;). Bez dwóch zdań kalendarz zasłużył na wyróżnienie, fantastyczne zdjęcia w naprawdę dużym formacie :) Jeśli miał bym się do czegoś przyczepić to do samego projektu (przepraszam, zboczenie zawodowe), przyciemnił bym boczne kadry (te kawałki zdjęć po lewej i prawej) rozpraszają uwagę i wpływają na odbiór centralnego zdjęcia. Sam pomysł z wykorzystanie klatki filmowej, genialny! ;)

  • Marcin PARUZEL

    Witam!

    Mam takie pytanie, ponieważ coś mi się tu nie zgadza. Autorem dolnego zdjęcia na pierwszej stronie kalendarza jest Sebastian Romankiewicz ( link z fotopolis: http://fotopolis.pl/index.php?n=7149 , jest ono także u Pana na stronie w „autor”, ale nie podpisane), natomiast na stronie Peli podane jest, że Pan ( link: http://peli.com/?q=en/content/pelis-desktop-wallpaper-calendar09 ). Jak sądzę, pierwszy autor jest bardziej prawdopodobny? Z góry dziękuję za ewentualną odpowiedź. Pozdrawiam i gratuluję udanego albumu!

    Marcin PARUZEL

  • Radek

    „nie dobrze, fotograf tej klasy takie numery odstawia? ..niedobrze” RADEK

  • Łukasz

    Wg. mnie fotografia zostala wykonana przez pana Sebastiana Romankiewicza, a pozniej odsprzedana panu Markowi (co oswiadcza przypis „arch. Marek Arcimowicz”) ale tutaj http://peli.com/sites/all/content/peli/calendar/1600×1200/Peli-October-1600×1200.jpg to nie rozumiem sam. ;/

  • Marek Arcimowicz

    Najlepiej, gdyby sam Sebastian sie wypowiedzial.
    Bylo tak.
    Wiedzialem, ze potrzebuje takich zdjec, od razu mielismy omowione, ze bedziemy sie nastawiac na tego typu sesje. Kiedy dochodzilem do Yak Kharka widzialem swietne swiatlo, wiedzialem, ze warto sprobowac. Odebralem walizke od tragarza, poszukalem kadru i poprosilem Sebastiana o pomoc. Wybralem kadr, zmierzylem swiatlo i wykonalem zdjecia probne z Sebastianem w roli glownej. Zrobilem male korekty i pokazalem mu na ekraniku co i jak ma byc skadrowane. Dalem mu swojego canona, a wzialem na statyw sebastianowe F90. To Sebastian wcisnal spust. Czy byl autorem tego zdjecia? Na to pytanie sami powinniscie sobie odpowiedziec.
    Uwazalem jednak, ze jego obecnosc byla na tyle niezbedna (nie tylko przy tym kadrze, ale na calym wyjezdzie), ze byloby ogromnym nietaktem w stosunku do mojego asystenta i Przyjaciela, gdybym w opisie go pominal (choc wiekszosc fotografow wlasnie tak robi; znany mi jest przypadek, kiedy to asystent samodzielnie zrobil wielokrotnie nagradzane zdjecie, a „nikt” o tym nie wie). Prawde powiedziawszy, o ile majac dodatkowy statyw, albo woreczek z piaskiem i wyzwalacz radiowy to zdjecie spokojnie moglbym zrobic sam, to tego drugiego kalendarzowego – z raftingu – juz nie. Tam bez pomocy Sebastiana po prostu bym nie wydolil z obsluga calego majdanu, choc tam to ja wciskalem spust. W branzy filmowej jest latwiej. Po prostu autorem zdjec jest autor zdjec, po angielsku nazywany „director of photography”, a nie operatorzy kamer. Oni sa operatorami.
    To jest problem sedna fotografii. Zdjecie powstaje w glowie – a przynajmniej tam powinno powstac najpierw. Potem dopiero uzywamy narzedzi do utrwalania.

    Amen.

  • Radek

    „My\u015bl\u0119, \u017ce nie\u0142adnie jest por\u00f3wnywac cz\u0142owieka (zwanego Przyjacielem) do narz\u0119dzi – to raz, a dwa skoro to Pana zdj\u0119cie to dlaczego odrazu nie by\u0142o mianowane Pana nazwiskiem? Tylko dopiero, kiedy zacz\u0119\u0142o zdobywa\u0107 wyroznienia?”

  • Sebastian Romankiewicz

    Amen.

    p.s. miałem ze sobą F100.

  • Flawiusz

    I zrobiło się nieprzyjemnie pod przyjemnymi przecież zdjęciami… Ale ja zgadzam się z Markiem, to On dostrzegł możliwość skomponowania takiego a nie innego kadru, zadbał też o aspekty techniczne. Fakt że z punktu widzenia prawa autorskiego można mówić że autorem jest osoba która wcisnęła spust migawki (nie jest nawet istotne czy aparat przypadkiem nie był np. kradziony), ale jasny podział na fotografa i asystenta chyba załatwia sprawę raz na zawsze, zwłaszcza gdy asystent nie rości sobie pretensji do niczego. Znam pewnego artystę który sprzedaje obrazy, grafiki, rysunki i rzeźby, chociaż sam tylko rysuje i maluje nie mając żadnego doświadczenia w robieniu tradycyjnych grafik a tym bardziej rzeźb. Jakby tego było mało, to dodatkowo 80% jego obrazów malują asystenci. Nie zmienia to jednak faktu że jego współpracownicy kreują świat ściśle według jego wskazań. To on szkicuje obrazy, projektuje rzeźby a ludzie którzy dla niego pracują muszą równać do jego umiejętności warsztatowych które są na bardzo wysokim poziomie. Podobne praktyki nie są niczym niezwykłym i są znane w historii sztuki. Japońskie drzeworyty z XIX w. były projektowane przez artystów, ale to rzemieślnicy – rytownicy tworzyli matryce i drukowali gotowe odbitki. Ostatecznie zawsze jednak można dojść do absurdów w których okaże się że współautorem okładki którą zaprojektowałem jest drukarz który ją wydrukował…

  • Marek Arcimowicz

    Sam zainteresowany – Sebastian już się ustosunkował. Dla mnie jego udział w całym tym wyjeździe jest nie do przecenienia. Marzy mi sie taka sytuacja, w której stać mnie będzie na comiesięczną pensję i zabieranie go na każdy projekt. M.in. po to teraz tyle pracuję.

  • Flawiusz

    A więc trzymam kciuki!