Robi się gęściej ;)

By MA / grudzień, 2, 2008 / 8 comments

Nikon w końcu (Photokina była 2 miesiące temu!) pokazał D3x. Nie muszę wspominać jak wielu z nas czekało na tę premierę. Co prawda nie włożę tego cacka do torby w najbliższym czasie (już mam fajny aparat z gęstą matrycą) – ale ważne jest to, że konkurencja zaczyna działać (w sensie rozwoju rynku). Podtrzymuję zdanie wypowiedziane w połowie 2008 – za ok. 2-3 lata aparaty osiągną oczekiwany przez większość z nas poziom. Będzie już cyfrowy odpowiednik F100.

Bardzo cieszy duża matryca w D3x, znana mi już z A900. Szkoda, że zabrakło (nigdzie nie znalazłem notki, żeby było) tak ważnego czyszczenia matrycy. Pewne jest, że Nikon i Canon będą zdopingowani konkurencją kolejnego gracza (SONY) i zaczną słuchać (wydaje się, że już zaczeli) swoich klientów i liczyć się z nimi (ceny!). I tak, jak skończyła się era cholernych zatyczek interfejsów (synchro, RS232/wężyk) zakręcanych na mikro gwint, niemożliwych do odkręcenia i przykręcenia nie tylko na mrozie, ale też mokrą reką (do D2x włącznie) – tak, miejmy nadzieję, skończy się era wiecznie odklejających się  gum na korpusach Nikonów.

Niemniej jednak, bardzo cieszy mnie ta premiera. Cieszy, bo wiem, że era aparatów bez gripa na stałe, z ponad 22 M-pixelową matrycą i powyżej 5-6 kl/sek nadchodzi wielkimi krokami. Wraz z pierwszym takim body (może nie aż tak szybkim, nie tak prędko) D700x czy jak go tam nazwą za pół roku, zaczną powoli spadać ceny. I przestaniemy być zmuszani do wkładania takiego półtorakilogramowego kloca do torby…

Ciekaw jestem bardzo obrazu z D3x w połączeniu z optyką Nikona. Trzeba przyznać, że firma dorobiła się już sporej baterii szkieł i jest w czym wybierać, wiele z nich to przecież klasyka… Fajnie. Oby tak dalej!

8 Responses to Robi się gęściej ;)

  • Jaroslaw Kaczmarski

    Dzień dobry,

    Jedna rzecz w związku z gęstnieniem pozostała – wbrew prognozom – po staremu: cena! Prognozy po premierze A900 mówiły, że C/N się już „nie wygłupią” z gęstym aparatem w cenie znacznie wyższej niż A900. A tymczasem nowy D3x na rynku amerykańskim ma kosztować… 8000 USD.

    Obecnie zatem sprawa wydaje się elematarna jak abecadło marketingu. Sony przez C/N został zignorowany jako im nie zagrażający.

    Pozdrowienia :-)

  • Marek Arcimowicz

    Przyznam, że tu mnie zaskoczyli. Spodziewałem się okolicy 4-5 tys. $. Myślę, że jest w tym jakaś polityka NIikona, choć w ten sposób chcą pokazać wyższosć produkując najdroższą lustrzankę małoobrazkową… Poza tym recesja w USA – zapowiadana na długą i głęboką, ruszyła. Może przewiduje się znów spadek wartości USD?
    Inna sprawa, że pozycjonowanie A900 i D3x to dwa różne segmenty. A z naszego (mojego) punktu widzenia, sprawa jest prosta – wole dwa korpusy za mniej pieniędzy niż jeden bardzo drogi, być może niewiele, lub wcale nie lepszy. Jak dla mnie – i tak zdecydowanie lepiej sprawdzi się dużo lżejszy, wyposażony w czyszczenie i stabilizację sensora korpus A900.
    Kiedyś właśnie z tego powodu „zdegradowałem się” z F5 do F100 i przez lata to właśnie F100 był moim ulubionym aparatem. POza tym, jeden bardzo drogi aparat już raz straciłem (1DSmk2 skradziony po 1 miesiącu pracy). Od tamtej pory, jak mogę coś zrobić sprzętem tańszym, to wolę tańszym.
    Zobaczymy też jak D3x będzie się sprzedawał.

  • Marek Arcimowicz

    Trudno też powiedzieć, źe Canon zignorował A900 – skoro niedopracowaną kompletnie 5D mk2 wypuścił na Photokine natychmiast po premierze tego pierwszego i przez długi czas nigdzie więcej tego aparatu nie było. Cena też nieprzypadkowo spadła u Canona do poziomu alfy. Zobaczymy. To jest proces na lata, ale jednego jestem pewien – będzie ciekawiej w większym towarzystwie :)

  • Jaroslaw Kaczmarski

    W necie się rozprzestrzenia właśnie bojkot Nikona i jego D3x. Cena jaką użytkownicy/nabywcy gotowi są zapłacić to 5-5,5 tysiąca USD. Co poniektórzy wnikliwi już obliczyli, że rożnica w częściach w stosounku do D3 to 200 USD (koszt matrycy), więc skąd Nikonowi wyszły dodatkowe tysiące rożniące model z x-em od tego bez.

    Bojkotujący przewidują jednak, że znając dotychczasowe poczynania Nikona, zapewne najbliższą wiosną obniży on cenę do poziomu 5,5 tyś. USD. A tak na marginesie poczynania firmy Nikon do tej pory były bardzo frusyrujące: co pół roku nowy model i znaczna redukcja cen, to co kupowałeś dzisiaj za kilka miesięcy traciło 60-70% swojej wartości.

    Teraz ciekawi mnie co zrobi Canon ze swoim 1DsMkIII, bo właśnie zaczął dostawy modelu 5DMkII. Hmmmm… obstawiam, że nie zrobi nic. Wydaje mi się, że sprzedaż modelu 1DsMkIII już dawno osiągnęła swoje maksimum więc nic więcej się nie sprzeda a i też nie ma sensu dewaluować serii. Ci co teraz chcą kupić wybiorą raczej 5DMkII. Sądzę, że Canon jednak wkrótce wprowadzi nowy model w serii 1 (najprawdopodobniej połówkowo ulepszony: większa czułość, wyświetlacz większej rozdzielczości, nowy procesor).

    Tyle jeśli chodzi o marketing, ale pamiętać trzeba o ograniczeniach technicznych (technologicznych). Tu chyba dochodzimy powoli do fizycznej granicy upakowania fotoelementów na milimetrze kwadratowym. Skoro tak, to przeskok wyżej, to przeskok do średniego formatu. A tu wabią już Hasselblad i Mamiya gigantycznymi obniżkami…

  • Marek Arcimowicz

    Wszyscy przyzwyczaili się do pewnego poziomu cen, a Nikon był zawsze ciut tańszy, bo znacznie ustępował zaawansowaniem technologicznym w erze cyfry. Teraz wydaje mi się prawdopodobne, że cena ma podkreślić nowy podział rynku, nikon niejako chce przebić stawkę – jak w pokerze. Stad najwyższa cena na rynku.

    Na pewno taka cena nie utrzyma się w nieskończoność. Ciekawe mogą być reakcje konkurencji.
    Nikon chce wszystkim pokazać, że się odkuł po latach pozostawanie w delikatnym, ale jednak – cieniu konkurencji. W międzyczasie wyrósł mu nowy konkurent.
    A co do kalkulacji ceny:
    Na rynku zawodowym najważniejsza jest potrzeba i funkcjonalność. Cena jest drugo- trzeciorzędna. Jak na początku kalkulowano ceny aparatów cyfrowych dla pro? Zakładano, że zawodowiec małym obrazkiem robił średnio 15-25 rolek dziennie (każda z wołaniem to było 10-15 $) i miał 20 dni sesyjnych w miesiącu. Z tego wychodziły okolice 10.000 dolarów za „puszkę” 1 DS na przykład. Po pół roku inwestycja i tak się amortyzowałą, więc nie było gadania. A teraz? Kto wie, może dawca matrycy (SONY) w umowie zawarło minimalną cenę za ten korpus, żeby sobie samemu zagwarantować odpowiednie zyski? Może po prostu tyle zażądali za te podzespoły? Kto wie? Nikon już dawno przestał być niezależny. Co gorsza (dla niego), opiera się na podzespołach bazowych konkurencji. Swoją drogą, A900 mogła spokojnie kosztować 50% więcej niż kosztuje. Nadal byłoby warto. A teraz? Sami sobie odpowiedzcie.

  • Jaroslaw Kaczmarski

    Nikon zagrał (i zagrywał, jak napisałem) pokerowo. Zadziwia mnie jednak skala oraz intensywność bojkotu z jakim się spotkał D3x. I tym razem jest to bojkot prowadzony przez zawodowców a nie amatorów. Nawet Nikonowi trendsetterzy nabrali w tej sprawie wody w usta i wypuszczają jedynie eufemistyczne bąbelki.

    A profesjonaliści to i owszem grupa wyeksponowana, dość policzalna i spektakularnie się niepowiększająca. I owszem cena nie jest dla nich sprawą decydującą ale to wsród nich właśnie zagrzmiało! Grzmoty grzmotami, decydująca będzie po prostu sprzedaż modelu D3x i to, co będzie robić w segmencie profesjonalnym konkurencja.

  • Flawiusz

    Wszyscy czekali na pełną klatkę Nikona z gęstą matrycą i jest. Myślę że kolejną firmą która mogła by coś dorzucić jest Fuji która od lat współpracuje z Nikonem i ma własne matryce, więc czemu nie miała by zrobić pełnej klatki? (chyba że Nikon się nie zgodzi) Swoją drogą jestem ciekaw czy matryca w D3x jest na pewno od Sony? Gdzieś przeczytałem że Nikon po wielu latach trudności i wyrzeczeń opracował i produkuje własne matryce. Podobno D3, D700 i D300 mają matryce wyprodukowane właśnie przez Nikona. Było by też miło gdyby ktoś wreszcie opracował porządną matrycę z fotodiodami rejestrującymi cały zakres barw, a Nikon opatentował założenia konstrukcyjne takiej matrycy, więc może kiedyś… Jeśli idzie o sensowne upakowanie pikseli na pełnej klatce, to myślę że przy obecnie stosowanych technologiach i wydolności optycznej obiektywów można by dołożyć jeszcze góra 10 – 15MP, a później producenci będą musieli się ścigać na inne cyferki :) Swoją drogą ciekawi mnie co będzie z dokładaniem pikseli w kompaktach. Sample z P6000 i G10 wyraźnie pokazują że poziom 15 MP to już lekkie przegięcie i tu z niecierpliwością oczekuję kolejnych „genialnych” konstrukcji. A teraz trochę fantazji… mały kompakt ze jasnym obiektywem i matrycą z D3X… tylko nawet gdyby się pojawił, to cena była by (dla mnie) bezsensowna… Marku, przyjrzałeś się może na Photokinie średnioformatowej Leice? Jestem ciekaw twojej opinii o małym średnioformatowcu.

  • Jaroslaw Kaczmarski

    A ja powoli zacznę apelować o… umiar i zakończenie wyścigu w megabajtażu matryc. Inne parametry jak szum niech są coraz lepsze, ale kiedy ostatnio przeczytałem o najgęstrzej obecnie matrycy świata dającej 300 MB TIFFa pomyślałem rewelacja. Natychmiast też pomyślałem, że braketing ujęcia to 1GB a sesja to 100GB a tydzień zdjęć to… No i będąc zawodowcem pomyśleć trzeba o backupie.

    Z jednej strony mamy piękny detaliczy, gęsty obraz a z drugiej potworną ilość danych do zmagazynowania (o przetwarzaniu nie wspominając). Tu jednak na myśl mi przychodzi kamera wielkoformatowa z czasów analogowych. Praca z nimi to była największa jakość ale i celebracja, i misterium. I tak niech pozostanie teraz z tymi gigantycznymi przetwornikami.

    A tak na marginesie: Annie Leibovitz sesję do kalendarza Lavazza robiła Canonem 1DsMkII (dwa), którego używa od dawien dawna. Wniosek1: zdjęcie ma znaczenie a kamera to tylko narzędzie. Wniosek2: już osiągnęliśmy pułap techniczny, który zasadniczo zadowala.