Vermont Ski - freeride ponad wszystko!
Marek Arcimowicz | February 8, 2010
Kiedy my dorośniemy do takiej organizacji pełnej swobody? Temat brania na siebie “odpowiedzialności za bezpieczeństwo szaleńców” ma w naszym kraju długą, śmierdzącą stęchlizną i czerwoną jak barszcz tradycję. Wystarczy wspomnieć kartę rowerową, pływacką czy taternicką - jedyne takie kurioza - w niby “cywilizowanym świecie”. Niedawno zabroniono decyzją dyrektora - jazdy rowerem na terenie Karkonoskiego Parku Narodowego. Dyrekcja konsekwentnie realizuje program - “PARK TYLKO DLA PARKOWCÓW, RESZTA WYP…”.
Zamiast popierać tego typu aktywności, tworzyć trasy dla turystów, dla downhillowców, umożliwić wspinaczkę w lodzie, promować freeride i skitouring - bo to przecież bardzo nieinwazyjne formy aktywności - zabrania się wszystkiego, krok po kroku. Park - także i ten - został stworzony m.in. z inicjatywy ww. grup - wspinaczy, narciarzy. Byli tu znacznie wcześniej od filanców, dyrektorków, ministra ochrony środowiska… Park stworzono by zabezpieczyć ten teren przed zbyt intensywnym zagospodarowaniem i zniszczeniem, bo - o czym wielu zdaje się zapominać - przed II Wojną Światową zagospodarowanie gór było daleko bardziej zintensyfikowane. Pasły się tysiące krów, schronisk było 3 razy więcej, jeziora - nota bene hodowlane, jak Mały Staw - służyły latem chętnym do skorzystania z łódki, a zimą były pełne łyżwiarzy. Na nartach jeździło się wszędzie. Teraz podejmuje się wiele idiotycznych decyzji - bo, jak to wśród urzędników - nie ma odpowiedzialności za durne decyzje. Gdyby były dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego, który kiedyś zadecydował o zakazie latania na glajtach - miał zapłacić odszkodowanie za to, że Polacy, czyli de facto współwłaściciele polskiego państwa - i w tym TPN - musieli jeździć żeby polatać np. do Austrii - może inaczej by to wyglądało. A jeździli, bo nie mogli latać Tatrach, Bieszczadach. Późniejszy dyrektor, pełen racjonalnego podejścia, takowe przepisy poddał pod wątpliwość i okazało się po szczegółowych badaniach, że glajciarze żadnych stresów u kopulujących sarenek i świstaków czy kozic - nie wywołują. I zakaz ten uchylono. Każdy z nas, kiedy tylko popełnia pomyłkę względem urzędników - bo źle wypełni jakiś druczek ze skarbówki, albo się spóźni, … - generalnie bardzo szybko trafia na bezwzględność urzędników. Wszyscy to znamy. W drugą stronę panuje kompletna bezkarność. Niestety głupota, ignorancja i brak wyobraźni po tamtej stronie są wprost proporcjonalne do rzeczonego braku odpowiedzialności.
A może całą - jedną, drugą dyrekcję, MOŚ-iów - powinniśmy wysłać na wycieczkę do Czech. Może po wypaleniu ziółka (Cannabis indica) poszerzyli by swoją świadomość, nabrali zdrowego dystansu do samych siebie i skończyli z bufonadą?
Dlaczego tak boimy się wolności? Dlaczego nie tylko w USA ale nawet w Czechach widzą, że nie można w nieskończoność zajmować się mnożeniem zakazów?
Póki co, zachwyceni Ameryką wzdychamy z zadumą, kiedy u nas…
Lokalizacja: USA, Vermont; MountSnow Resort ; Jay Peak
Podziękowania: Matterhorn Inn Jay Peak Resort















Dlaczego boimy się wolności? Dlatego, że naród nasz wprost pochodzi
Jaroslaw Kaczmarski | February 8, 2010Dlaczego boimy się wolności? Dlatego, że naród nasz wprost pochodzi od najgorszego sortu ludzkiego. Ten najlepszy, począwszy od rozbioru i zaborów poprzez okupację hitlerowską i bolszewicką skutecznie został eksterminowany aby nie zagrażać wolnością. Ten najgorszy, nawet w zniewoleniu pragnął będzie zostać nadzorcą niewolników i nigdy nie zapragnie wolności. Nie dziwi zatem, że dzisiejśi potomkowie tych właśnie ludzi stosują metody swoich ówczesnych prześladowców. Ba, nawet stają się od nich gorsi. Rozwiązanie? Edukacja. Edukacja dzieci, bo je można jeszcze nauczyć o ile czymś złym nie przesiąkną.
Teraz trochę o TPN. Znane mi są problemy z parkiem, wspinaczami, turystami itd. Kiedyś jednak zwrócono mi uwagę, że Tatry w większości leżą na Słowacji a polska część jest bardzo, bardzo mała a natężenie odwiedzających niewspólmiernie olbrzymie. To też jest ciekawostka socjologiczna, ale również uzasadniona jest przyczynami jakie opisałem wyżej. Cała Polska kocha Małysza, cała Polska jeździ do Zakopanego itd. Ale są już pozytywy. Bukowina Tatrzańska rośnie w siłę: wyciągi, baseny, hotele. Jak się chce to można, ale to zależy od ludzi i ich człowieczeństa.
Myślę, że nie ma co biadolić tylko trzeba coś
Marek Arcimowicz | February 8, 2010Myślę, że nie ma co biadolić tylko trzeba coś z tym zrobić. Tekst napisałem prowokacyjnie, żeby wywołać jakąś dyskusję, zastanowienie. Nie wiem do końca jak zorganizować nacisk na środowiska “ekologiczne”. Ekologia stała się bardzo modnym, skutecznym - bo bardzo niewygodnym do podważenia argumentem-wytrychem. Do tego stopnia, że kłamiąc w żywe oczy różnej maści cwaniaczki dobierają się do naszych kieszeni i portfeli. Dane dot. wpływu człowieka na klimat, a w zasadzie jego znikomości - co jakiś czas przeciekają ze środowisk akademickich - jak niedawno z Climate Researach Unit w Wielkiej Brytanii. Parki stworzono po części do ochrony, a po części, żeby udostępnić to środowisko ludziom - nie w celach rozbudowy przemysłu - a m.in. rekreacji. Co może naszkodzić wspinający się w lodzie? Co popsuje, zamarzniętą wodę? Tak dużo było krzyku o gniazdującego Sokoła wędrownego, ale on wolał uczęszczany Kocioł Małego Stawu z popularnym schroniskiem, niż leżący obok, odludny Kocioł Wielkiego Stawu. Jeśli zwierzakowi to nie przeszkadza, to co robią ochroniarze? Świętsi od papieża…
Jedyne co można i trzeba to edukować. A edukacja to
Jaroslaw Kaczmarski | February 8, 2010Jedyne co można i trzeba to edukować. A edukacja to też wpuszczanie ludzi ‘w przyrodę’ i uczenie ich korzystania z niej.
Ekologia to istotnie w ostatnich czasach bardziej forma wymuszania pieniędzy niż rzeczywista toska o naturę.
Co może naszkodzić wspinający się w lodzie? W samym lodzie niewiele. Ale wiele może naśmiecić i to już widać od dawna np. w naszych skałkach. Skałki kiedyś były czyste, co najwyżej obsikane. A dzisiaj? Cała infrastruktura miejska pod ścianą (samochód, stoliki, termosy), ze śmierdzącym grillem, wrzeszczącymi dziećmi, ujadającymi psami w kakofonii grającego pełną mocą ‘umc, umc’ gettoblastera. Ekstrema są takie, że nie ma ludzi - nie ma śmieci. Ludzie są, należy rzecz maksymalnie skomercjalizować aby były środki na konserwację itd. Półśrodkiem są właśnie np. nasze skałki.
Na sokole wędrownym się nie znam, ale dowiedziałem się ostatnio, że łabędź to ptak, który powinien odlatywać do ciepłych krajów, ale tego nie robi, bo się rozleniwił przez ludzi. Osiedlił się w stawach w pobliżu ludzi i cieszy się, że go regularnie dokarmiają do tego stopnia, że jako gatunek przestał odlatywać. Pamiętam też z moich pobytów w Tatrach sprawę cholernych niedźwiedzi, które zamiast rybkę złowić, jagódki pozbierać itd, to regluranie żerowały na schroniskowych śmietnikach. Nawet niedźwiedzica matka z małymi na śmietnikach żerowała.
Coś chyba tzw. równowaga ekologiczna została jednak zaburzona…
Nie jestem wrogiem ochrony środowiska, sensownej ochrony. Inne, rozsądne podejście
Marek Arcimowicz | February 8, 2010Nie jestem wrogiem ochrony środowiska, sensownej ochrony. Inne, rozsądne podejście bardzo dobrze widać właśnie w przytoczonym Vermont. Kiedy pytałem, czy nie mają problemów z ekologami - odpowiedzieli mi, że do ochrony przeznaczono inny teren, bo sarenkom jest wszystko jedno gdzie kopulują, a ludzie mogą jeździć na nartach tylko tutaj. Przykład dobry, bo bardzo podobny do Karkonoszy. Jedzie się przez pagóry - częściowo zalesione - i w końcu z daleka widać jedyną wysoką górę o delikatnie alpejskim charakterze. U nas właśnie tam zrobiono by rezerwat ścisły, wymyślając jakiś mech, albo pierwotniaka, albo gąsieniczkę, którą ktoś widział ostatnio 28 lat temu (jak Wirka w stawie obok Samotni), albo mówiąc, że krajobraz wymaga ochrony. Dlaczego nie zrobią rezerwatu w Górach Kaczawskich, albo dlaczego wielki wyciąg i droga dochodzą na Okraj po stronie czeskiej, dlaczego tam góry normalnie żyją, są zagospodarowane, dlaczego, dlaczego, dlaczego… Przykładów co można zrobić, a czego się nie robi - mimo, że zdecydownie zmniejszyłoby to antropopresję (wpływ turystów/człowieka na naturalne środowisko) w drodze na Śnieżkę - jak porządna kolejka gondolowa na szczyt Śnieżki. Taka na wzór Helbronnera. 90% turystów wolałaby podjechać i zjechać gondolką. Nie sikaliby po drodze, nie śmiecili, nie rzucali niedopałków.
A jeśli ktoś podaje argument, że nasze Tatry, czy Karkonosze są takie małe i to jest powód represji, to ja odpowiadam: to może u nas nie ma miejsca na Park Narodowy i dajmy sobie z tym spokój? Przecież można spokojnie zrobić porządny ośrodek obok Karpacza - od Kopy po Kocioł Małego Stawu, połączyć go jakoś z systemem Kowar i Pecu Pod Snezkou. Analogicznie w Szklarskiej Porębie - Szrenica - aż po Łabski szczyt z Kotłem Szrenickim i Łabskim włącznie+ freeride w Śnieżnych Kotłach. Resztę niech sobie rezerwatują. Ale na zasadzie sprawiedliwego udostępnienia - nie można z góry zakładać, że tylko ochroniarze przyrody mają racje, jak kiedyś zakładali konkwistadorzy i inkwizycja. Wartości kulturowe jakimi są tradycje sportowe regionu (najstarsze szlaki turystyczne to Dolny Śląsk, okolice Szczelińca!) - tradycje narciarskie, wspinaczkowe, itd..
A śmiecących w górach i pod skałami należy nie tylko karać ale i odpowiednio potraktować w środowisku! Sam zabieram zawsze puszki, butelki, nawet jeśli pasek torby fotograficznej wpija się w ramiona.
Zajrzałem na mapę i szczęka mi opadła - proponowana
Marek Arcimowicz | February 8, 2010Zajrzałem na mapę i szczęka mi opadła - proponowana przeze mnie opcja zakłada podział 80% park - 20% outdoor - ale przecież nie zakładam zagospodarowania drogami, hotelami. Jedynie udostępnienie dla wspinaczy, narciarzy, rowerzystów!!! Niech to dalej będzie strefa krajobrazu chronionego. Dlaczego np. zabrania się całkowicie połowu ryb w stawie? Stawie, które był HODOWLANYM przez kilka setek lat! Co by szkodziło dać 2-3 zezwolenia dziennie?
Dlaczego góry tam są zagospodarowane a u nas nie? Jedną
Jaroslaw Kaczmarski | February 9, 2010Dlaczego góry tam są zagospodarowane a u nas nie? Jedną z przyczyn głównych są problemy własnościowe. U nas w górach jest mnóstwo prywatnych działek i działecek. Te działki i dzałecki dodatkowo są własnością masy pociotków, gdyż pierwszy właściciel gruntu zszedł ze świata tego spraw spadkowych nieuregulowawszy. I tak nawet jeśli się kilku dogada, to - jak to często u nas bywa - zawsze natrafią na takiego co albo okoniem stanie, albo oczekiwawał będzie 200% udziałów lub wyspy na Karaibach jako rekompensaty. Ci dogadani też mają nierzadko z własną rodziną problemy, bo wraz z uruchomieniem biznesu dowiadują się, że do koryta nie są sami bo dziadziuś-prawłaściciel dużą rodzinę miał. Za granicą ludziej generalnie dbają o podział majątku za życia, coby spadkobiercy z tego korzystali, nie trwoniąc go w kłótniach. Za granicą jeśli gmina planuje inwestycję to ma bardzo sprawne mechanizmy wydzierżawiania takich coby niewspółmiernych odszkodowań chcieli lub dla zasady okoniem stawali. No i są społecznie w większym stopniu rozwinięci. I ważne: mają mniej niż u nas, ale bardzo prężne organizacje ekologiczne, które jasno mówią czego chcą a czego nie chcą dla przyrody a nie dla własnej kieszeni.
Jeszcze jedna rzecz przyszła mi do głowy. Skoro sarenkom wszystko jedno gdzi kopulują, to czy nie wszystko jedno jakie widoki mają free-down-extremiści. Jeśli by stworzyć dla nich miejsce gdzie spełnią się do woli, to chyba niekoniecznie zależeć im będzie na widoczkach wokół. I tym samym można będzie stworzyć wysokoskomercjalizowaną przestrzeń w przyrodzie, bez filanców karających za śmieci, tylko odpowiedni pojazd z obsługą pozbiera o brzasku wszystkie śmieci. A za tę kasę naprawi się porządnie ścieżki w Parku, gdzie przewodnik po ludzkiej cenie oprowadzi gawiedź pokazując jej kopulujące sarenki… Harmonia w proporcjach bardziej 2/98 a nie 20/80.
PS.
Właśnie dowiedziałem się, że po nowym roku polskim Zakopane przeżywa najazd Rosjan. Ci Rosjanie - na ogół bogaci - jeżdżą na wycieczki do Moka, wjeżdżając samochodami wręcz do stawu. Oczywiście nic sobie z zakazów, kar, grzywien i mandatów nie robią taktując je jako opłatę, którą akceptują. Może byłaby pora to skomercjalizować a nie brnąć w zakazach które tych bogatych Rosjan nawet nie rozśmieszają.
Mareczku, w stawie nie raz łapali pstrągi nie tylko
Krzychoo | February 10, 2010Mareczku, w stawie nie raz łapali pstrągi nie tylko kłusownicy, ale i nomen omen grube ryby z Parku, a po lasach biegali z flintami żeby upolować jelenia (wiadomo - dziczyzna z gór jak drewno - lepsza). Po to mają przecież “Domek Myśliwski”. ;-)
To jednak WŁADZA, a władzy jak wiadomo wolno wszystko i zawsze się wyżywi, nawet kosztem chronionej fauny.
Ostatnio idąc z moim spokojnym i posłusznym psem na spacer zielonym szlakiem zostałem zaczepiony przez filanca, od którego dowiedziałem się,… że to tylko dzięki Panu Dyrektorowi Parku (oby żył wiecznie) moge wejść do Parku z moim pupilem, ino w kagańcu i na sznurku…
Proponuję od słów przejść do czynów.
Ze swej strony chciałem zaproponować zmianę nazwy Parku, z Narodowego na Prywatny.
Kto za?…
I pomyśleć, że liczyliśmy, że w Parku będzie jak w
Marek Arcimowicz | February 10, 2010I pomyśleć, że liczyliśmy, że w Parku będzie jak w Raju…
;)
Tak, prywatny to dobre określenie do tego co tam się dzieje. Smutne tym bardziej, że przykład TPN pokazuje, że dobry dyrektor czyni cuda. Park jest chroniony i ci, którzy kochają góry nie czują się przestępcami.
Niepokoi mnie, że robi się moda na anty-ekologię. Znika dyskusja,
Robert | March 18, 2010Niepokoi mnie, że robi się moda na anty-ekologię. Znika dyskusja, a zaczyna się nagonka, ośmieszanie i oczernianie. Ekolodzy to terroryści albo złodzieje. Tworzy się roszczeniowa postawa wobec świata. Wszystko dla mnie i wszystko mi się należy. Co tam parę kilkusetletnich drzew pomiędzy Muranowską, Bonifraterską i Andersa w Warszawie. Najważniejsze jest, że miasto zarobiło na budowie ohydnego hotelu Ibis. Kto by się przejmował doliną Rospudy (http://via-baltica.darz-bor.info/protest/obrazki/rospuda.jpg), najważniejsze żeby nie dołożyć paru euro (głównie z Brukseli) i nie ominąć zagrożonych gatunków. Tunel? Nie ma pieniędzy. Jestem tylko ciekawy, ile z tych środków na inwestycję zeżre biurokracja i dlaczego dopiero po protestach ekologów kosmetycznie przeprojektowano obwodnicę i nagle zagrożone gatunki przetrwają. Obwodnica ominie bagna i torfowiska, gdzie znajdują się obszary ochrony ptaków i siedlisk programu Narura 2000. Nie można było zrobić tego od razu? Przykład Sokoła wędrownego niczego nie dowodzi. To, że jakieś zwierzę wybierze uczęszczane przez ludzi miejsce nie oznacza, że można nas wpuścić wszędzie, bo wszystkie zwierzęta zachowają się podobnie. Regułą jest, że zwierzęta zejdą człowiekowi “z drogi”. Stany Zjednoczone Ameryki? Oni tam mają prawie cały kontynent więc co niby mają chronić? Nigdy nie znajdzie się tylu chętnych żeby to rozdeptać i zasmiecić ;) Długość zaledwie jednego Wielkiego Kanionu to połowa długości Polski! Pomijam już fakt, iż moim zdaniem USA nie są akurat godne naśladowania pod praktycznie żadnym względem. Wystarczy spojrzeć jak zdewastowano wodospad Niagara. Sam beton i asfalt (http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/e/e0/Niagara_falls_aerial.id.jpg). Podobnie zniszczyli wybrzeża (np.: http://cache.virtualtourist.com/2308702-Myrtle_Beach_2005-Myrtle_Beach.jpg). A Nowy Jork? Katastrofa ekologiczna! Na całe szczęście ekolodzy wygrali chroniąc Central Park.
Od czego się zaczęło? Że wszystko należy się ludziom. Przyroda też. Odnośnie Climategate to bardziej mi to pachnie robotą wywiadów niż rzeczywistymi brakami dowodów na wpływ człowieka na zmiany klimatu. Taka afera była w interesie USA, Chin, Arabii Saudyjskiej i wielu innych, którzy dużo stracą na ochronie środowiska… Jedną z podstawowych zadań wywiadu we współczesnym świecie jest dezinformacja. A jakoś nigdy nie słyszałem, żeby coś takiego wyszło na jaw. Hakerzy tak sami z siebie przejęli korespondencję naukowców? Jasne, a świstak siedzi i zawija. Nawet jeśli przyjmiemy, że brak jest niezbitych dowodów na wpływ człowieka na ocieplenie klimatu, to tym bardziej nie mamy dowodów, że takiego wpływu nie ma! W świetle takiej wiedzy lepiej ryzykować koniec świata czy dmuchać na zimne? Ekologia to tylko moda? Proponuję napić się wody prosto z Wisły, spojrzeć na zniszczony kwaśnymi deszczami drzewostan wokół Wielkiej Sowy, albo rozjeżdżony przez Quady las w Bieszczadach. Ilu ludzi ma taką świadomość jak Wy? Po kimś zbieramy te śmieci… A ci, co zakatowali na śmierć małego niedźwiadka? Ich chcecie bez ograniczeń wpuścić do lasów?
Wracając do tematu, po co nam więcej takich dewastacji przyrody na wyciągi narciarskie? Wystarczy usprawnić te co są. Godzina czekania w kolejce i 40 minutowy podjazd orczykami na Małe Skrzyczne to chyba ewenement na skalę światową. Poza tym ani warunków, ani śniegu nie mamy dobrego. Ceny porównywalne jak w Alpach… Podejście do klienta sto razy gorsze niż w Alpach - po co niszczyć florę i faunę dla kilkudziesięciu nędznych tras bez jakiegokolwiek cywilizowanego zaplecza? Szybkie gondole na Skrzyczne i dwie linie 6-osobowych krzesełek na Małe Skrzyczne, a do tego 4-osobowe krzesełka na Salmopolu i w Czyrnej. Dodatkowo połączenie krzesełkami Małego Skrzycznego z “dużym” oraz zrobienie zbliżeniowych wieloosobowych bramek i już mamy w Polsce mini 3 Doliny bez niszczenia przyrody na kolejne trasy z których i tak nikt nie będzie zadowolony i jak tylko będzie miał pieniądze i czas to spedzi ferie zimowe w Alpach.
Na koniec parę faktów:
- 20% światowej populacji zużywa 80% ziemskich zasobów
- na świecie wydaje się 12 razy więcej na zbrojenia niż na pomoc dla krajów rozwijających się
- 5000 ludzi dziennie umiera z powodu zanieczyszczenia wody pitnej
- miliard ludzi nie ma dostępu do bezpiecznej wody pitnej
- 40% ziem uprawnych doznało trwałego uszczerbku
- co roku znika 13 milionów hektarów lasu
- co 4 ssak, co 8 ptak i co 3 płaz zagrożony jest wymarciem
- gatunki wymierają w tempie 1000 razy szybszym od naturalnego
- przy obecnej skali połowów do roku 2050 w oceanach nie będzie ryb
- ostatnie 15 lat to najcieplejszy okres w historii
- pokrywa lodowa jest o 40% cieńsza niż 40 lat temu
- do roku 2050 będzie co najmniej 250 milionów uciekinierów klimatycznych
- …
Dzieki za komentarz. Myślę, że zrobie lada moment specjalny post
Marek Arcimowicz | March 18, 2010Dzieki za komentarz. Myślę, że zrobie lada moment specjalny post poświęcony temu tematowi, który ostatnio staje się wg. mnie coraz bardziej palący.
Moda jest - i owszem, ale na ekologię, dość powszechna i wykorzystywana m.in. przez duże koncerny. Wiele produktów, które nawet na to nie zasługują sprzedaje się pod eko-szyldem. Nawet jajka w markecie.
Wiesz skąd bierze się Twoje uczucie na modę na enty-ekologię? Ostatnio złapałem się na tym, że swoją polityką ochroniarze, a konkretnie KPN, z fanatyka ochrony środowiska, który od liceum walczył i działał czynnie w sprawie ekologii (piszę o sobie) zrobili kogoś, kto odruchowo “staje okoniem”. Nie jestem przeciwnikiem ochrony środowiska, wręcz przeciwnie. Tylko uważam, że tak jak stare drzewa, środowisko naturalne, pierwotny las - zasługują na ochronę, tak samo zasługuje na nią dziedzictwo kulturowe - szeroko rozumiane - czyli np. architektura, kompleksy urbanistyczne, ale też tradycje sportowe i turystyczne - w tym narciarstwo czy wspinaczka. To też są wielkie wartości, a często się o nich zapomina. Armia narciarzy i wspinaczy i innych outdorowców, dla których środowisko naturalne ma niezwykłe znaczenie i stanowi ogromną wartość, zamiast stać się naturalnym zapleczem bojowników na rzecz prawdziwych parków narodowych i terenów chronionych - stanie niepotrzebnie po drugiej stronie barykady. A wiatry polityki i historii w końcu zawieją w inną stronę i dyktat pracowni na rzecz ekoterorystów też się skończy. Myślę, że niebawem po prostu ukaże się u mnie nowy post na ten temat.