Górski, 18 Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy; kalendarz poszedł za tysiaka, śnieg za cztery i pół, a bałwan za pięć stów…
Przez weekend w Schronisku Samotnia trwała górska edycja 18 Finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
Trudne warunki pogodowe nie przeszkodziły ponad setce ludzi zaangażowanych w garnie WOŚP w sercu Karkonoszy. Co prawda tym razem znany himalaista Piotr Pustelnik został pokonany przez śnieg na polskich drogach i nie podołał trudom dojazdu, ale zjawili się m.in. Anna Czerwińska, Leszek Cichy, Krzysztof Wielicki, Bogdan Jankowski, Bogusław Ogrodnik, Janek Mela, Darek Załuski (więcej o gościach oraz o programie tutaj) – a także niezastąpieni Zbyszek Piotrowicz i Tomek „Banan” Banasiewicz – którzy fenomenalnie, pełni werwy i humoru, poprowadzili aukcję górskich pamiątek.
Punktem kulminacyjnym okazała się być aukcja wystawionych „fantów” ze śniegu:
śladu yeti (odbitego w śniegu na tacy, nie wiem kto wpadł na ten pomysł) oraz bałwan (w misce, aby umożliwić licytowanie bez obawy o utratę wagi cennego bałwana…). Ślad yeti poszedł za 4.500 złotych a skromny bałwan za 500 zł.
Wielką radość sprawił mi wynik licytacji zestawu moich kalendarzy – opakowane w elegancki kartonik, 2 kalendarze: jeden mniejszy i jeden duży (świetny projekt Sławka Łukucia) – poszły za 1.000 złotych!

(niżej) Lokalna ekipa – Agata z Piotrem – czyli „ludzie ze Śnieżki”. Wyżej: Krzysztof Wielicki i Leszek Cichy – (ci dwaj panowie jako pierwsi na świecie weszli zimą na ośmiotysięcznik i od razu na Everest), Krzysztof Wielicki, Marek „Guma” Przeworski, znów Wielicki z Cichym, Bogdan Jankowski – ociera łzy, ze śmiechu…
Niżej: Darek Załuski.
Bardzo interesującym był udział Tybetańczyków, którzy mieszkają w Polsce na uchodźstwie i działają na rzecz uwolnienia Tybetu.
Na koniec wykonaliśmy zbiorówkę, niestety nie wszyscy doczekali…


















Czuć ten fantastyczny – niepowtarzalny klimat Samotni, ja już tęsknie… =)
W wakacje, mam nadzieję, dotrę w to miejsce, bo ogromnie go ciekaw!
Oj, Panie coś z ostrością…….. rzadkie powietrze.
Super zdjęcia, wreszcie ta lekceważona wcześniej inteligencja widoczna na mordach uczestników.
Jak możesz wątpić – ślad Yeti to mój pomysł. Stóp uzyczył Jasiu, żółtą resztę śladu sikającego Yeti to ja przekazałem nieodpłatnie na rzecz WOŚP. Cóż, ma się to serce, ma się ten pecherz…
Trzeba się bylo do mnie zgłosić, przecież mam rozm. buta 48! Za rok zrobimy ślad podrośniętego Yeti! :))))) a „żołte ślady” pozostawie Tobie, zdaje się, że pęcherz rzeczywiście masz większy!