Stary dowcip fotograficzny :)

By MA / Marzec, 17, 2009 / 3 comments

Dlaczego zakonnice mają czarne habity?

Żeby im się błony nie poprześwietlały!!!

3 Responses to Stary dowcip fotograficzny :)

  • Flawiusz

    He, stare i w dobie cyfry, już mało aktualne :)))
    Ale jak chcesz, to tu:

    http://www.aparaty.tradycyjne.net/3165-dowcipy_o_fotografach.html

    na forum aparatów tradycyjnych (moim ulubionym) jest więcej dowcipów o fotografowaniu :))))
    Miłej lektury

  • Flawiusz

    Ale ten jeden pozwolę sobie wkleić, bo jest zajebiaszczy:

    „Jedno, cale, dlugie, ale mocne

    Pewne amerykańskie małżeństwo, w którym mężczyzna nie mógł niestety mieć
    dzieci, postanowiło skorzystać z usług tzw. zastępczego ojca. Po
    dokonaniu wszelkich niezbędnych ustaleń i formalności małżonek wyszedł
    na golfa, zostawiając żonę w oczekiwaniu na przybycie „specjalisty”.
    Przypadek sprawił, że w tym samym dniu w miasteczku zjawił się objazdowy
    fotograf, specjalizujący się w zdjęciach dzieci. Zadzwonił do drzwi w
    nadziei na zarobek.

    – Dzień dobry, madame, ja jestem…
    – Ależ wiem, oczekiwałam pana – odpowiada kobieta i prowadzi go do środka.
    – O oo, doprawdy? – zdziwił się fotograf. – Ja, widzi pani, specjalizuję
    się w dzieciach…
    – Wspaniale, właśnie o to chodziło mężowi i mnie. – mówi kobieta i po
    chwili pyta spłoniona z emocji: – To gdzie zaczniemy?

    – No cóż – odpowiada fotograf – myślę, że może pani zdać się zupełnie na
    mnie. Mam duże doświadczenie. Z reguły zaczynam w kąpieli, tak ze dwa –
    trzy razy, później zwykle ze dwie pozycje na kanapie, w fotelu i z
    pewnością parę w łóżku. Nieraz doskonałe efekty osiąga się na dywanie w
    salonie… Naprawdę można się wyluzować… „Dywan w salonie…” – Myśli
    kobieta. – „Nic dziwnego, że mnie i Harry’emu nic nie wychodziło…”

    – Droga pani, nie mogę gwarantować, że każde będzie udane. – kontynuuje
    fotograf. – Ale jeżeli wypróbuje się kilkanaście pozycji, jeżeli strzelę
    z sześciu – siedmiu różnych kątów, wówczas jestem pewien, że będzie pani
    zadowolona z rezultatu… Kobieta z wrażenia zaczęła wachlować się
    gazetą, a facet nawija dalej:
    – Musi się pani również liczyć z tym, że w tym zawodzie, podczas roboty,
    człowiek cały czas jest w ruchu. Kręcę się tu i tam, wchodzę i wychodzę
    nieraz kilkanaście razy w ciągu minuty, ale proszę mi wierzyć, że
    rezultaty mojej pracy rzadko zawodzą oczekiwania…

    Kobieta usiadła przy otwartym oknie, spocona z wrażenia…
    – Ha! A żeby pani widziała, jak wspaniale wyszły mi pewne bliźniaki!
    Zwłaszcza biorąc pod uwagę trudności, jakie ich matka robiła mi przy
    współpracy…
    – Taka była trudna? – spytała mdlejącym głosem kobieta.
    – Straszliwie… Żeby uczciwie zrobić robotę, musieliśmy pójść do parku.
    Ale był cyrk! Ludzie tłoczyli się dookoła ze wszystkich stron, żeby
    zobaczyć mnie w akcji… TRZY GODZINY! Proszę sobie tylko wyobrazić:
    TRZY GODZINY ciężkiej fizycznej pracy! Matka cały czas się darła i
    jęczała tak głośno, że z trudem mogłem się skoncentrować. W końcu
    musiałem się spieszyć, bo zaczynało się robić ciemno. Ale naprawdę się
    wkurzyłem, kiedy wiewiórki zaczęły mi obgryzać sprzęt…
    – Sprzęt… – głos kobiety był ledwo słyszalny. – Chce pan powiedzieć,
    że wiewiórki naprawdę obgryzły panu… k hem.. sprzęt..?
    – He He He, a skądże, połamałyby sobie zęby, twardy jest jak hartowana
    stal… No cóż, jestem gotów, rozstawię tylko statyw i możemy się
    zabierać do roboty.
    – STATYW ?
    – No a jakże, musze na czymś oprzeć tę armatę, za ciężka jest, żeby ją
    stale nosić… Proszę pani! Proszę pani! Jasna cholera, ZEMDLAŁA”

  • Marek Arcimowicz

    :)))))))

Leave a Reply

Post Comment